11/13/2016

Pleasure | French Revolution

Rider: Elvia Savange
Horse: French Revolution

French kilka dni temu zawitała w FH i chyba już przywykła do tej zmiany, a przynajmniej nie wyglądała na zestresowaną, więc postanowiłam dziś pierwszy raz od dawna na nią wsiąść. Jako że nie chciałam jej jeszcze zbytnio przemęczać ujeżdżeniowymi, wymagającymi chodami postawiłam na western pleasure. Nie była zbyt brudna, więc jedynie wyczyściłam jej kopyta i przejechałam miękką szczotką po sierści. Już za chwilę miała na sobie westernowe siodło. Nigdy nie byłam mistrzem westernu, umiałam go raczej w stopniu podstawowym ale do plesure to wystarczało. Nie zakładałam jej ochraniaczy, tylko zaplotłam grzywkę w warkoczyk, żeby nie wchodziła jej w oczy i zaprowadziłam na kryty roundpen, gdzie wsiadłam i od razu zaczęłam stępować w prawo. Po ośmiu okrążeniach zmieniłam kierunek. French szła powoli, tak wolno że myślałam że umrę z nudów, ale na tym polega przecież pleasure. Na razie rozglądała się ciekawsko, ale pozwoliłam jej na to, aż do kłusa, gdzie oprócz wolnego chodu, zaczęłam wymagać od niej odpowiednio niskiego ustawienia. Klaczka kłusowała dosyć spokojnie, widziała, że nie wymagam od niej ujeżdżeniowego impulsu. Byla tak wygodna jak zapamiętałam, jednak nie było mi się z nią najłatwiej dogadać. W końcu przez jakieś półtora roku należała do kogo innego. Po około piętnastu minutach kłusa na obie strony popędziłam ją do spokojnego, roboczego galopu. Raz na jakiś czas zadzierała głowę do góry, jednak zawsze udawało mi się doprowadzić ją do porządku. Po pięciu kółkach zwolniłam trochę i zmieniłam kierunek, wraz z lotną zmianą nogi. Po kolejnch pięciu kółkach walki o opuszczenie głowy, szóste i siódme przejechałyśmy już w odpowiednim ustawieniu. Wtedy też zwolniłam do kłusa i po kółku na każdą stronę do stępa. Rozstępowałam klaczkę i po pięciu minutach skierowałyśmy się w stronę stajni, gdzie została już na wieczorne karmienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz